600 771 587 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Subiektywnie o Ślepowronie

logo no killGdzie się znajduje, jaką ma powierzchnię i głębokość można przeczytać na stronie łowiska. Tam też można zobaczyć zdjęcia ryb jakie skrywa w swojej toni. Czy to wszystko co można napisać o tej wodzie?

Większość swojego „wędkarskiego" życia spędziłem w okolicach Wrocławia. Tamtejsze akweny znałem jak własną kieszeń. To przede wszystkim rzeki, żwirownie, starorzecza i stawy. Aby zrekompensować sobie brak wielkiej wody coroczny urlop w jego sporej części spędzałem na Mazurach w okolicach Giżycka nad wielkimi jeziorami Niegocin i Kisajno. Niezapomniane chwile, kiedy o godzinie 3 w nocy pakowałem do łodzi kotwice i wypływałem na wiosłach kilkaset metrów pod wyspę przepływając nad rowem o głębokości 37 m. Bezkres wody. Wyobraźnia co w takiej głębinie może pływać podpowiadała niezwykłe obrazy. Mazury to wyjątkowe miejsce.

Od kilkunastu lat mieszkam jednak już w Podolszu. Początkowo obraz zastanej tutaj wody nie budził mojego entuzjazmu. Nie dość, że żwirownia to na dodatek czynna. Nic ciekawego. Pierwsze lata dzieliłem więc pomiędzy rzeki za którymi nie przepadam i żwirownię, skąd po kilku godzinach wyganiał mnie hałas skrzypiących taśmociągów z urobkiem. Lubię ciszę. Powoli poznawałem jednak ludzi i historię łowiska. Słyszałem też o zarybieniach. Chciałem je zobaczyć. Odwiedzający mnie znajomi z Dolnego Śląska nie kryli słów zachwytu nad łowiskiem a zwłaszcza nad zasadami jego użytkowania. Z Wrocławia jeździliśmy nad wodę w myśl reguły kto pierwszy ten lepszy. Często siadało się więc nie tam gdzie by się chciało i wcześniej nęciło a tam gdzie było wolne miejsce. Na podolszańskim łowisku było i jest inaczej. Dla mnie i wędkarzy spoza tego miejsca to ewenement.

W międzyczasie z wody zniknęły maszyny, zakończono wydobycie żwiru. Nastała cisza. Akwen oficjalnie zyskał nazwę Ślepowron. Rozpoczął się nowy rozdział w jego historii. Postanowiłem wędkować tylko tutaj. Zacząłem filmować zarybienia, które robiły na mnie spore wrażenie. Do tej pory zarybienie kojarzyło mi się najczęściej z narybkiem. W takich akcjach brałem udział. Do Ślepowrona wpuszcza się niemalże dorosłe osobniki a 7 ton rocznie nikogo specjalnie nie dziwi. Mnie bardzo. Może dlatego, że patrzyłem na to jeszcze okiem człowieka niejako z zewnątrz. Na Ślepowronie można złowić rybę życia. Słychać na nim już tylko ptactwo, plusk spławiających się ryb i okrzyki radości po złowieniu dużej ryby. Pięknie. Powstało Stowarzyszenie Wędkarskie, które za jeden z celów obrało sobie ochronę tego urokliwego miejsca. Plan ten zyskał pełne poparcie lokalnego samorządu. Tym samym zatrzymano dążenia do zwiększenia presji na łowisko poprzez zwiększenie liczby jego użytkowników czy też "poluzowania" wymiarów ochronnych ryb.

Trochę dziwi mnie tylko malkontenctwo niektórych ale chyba w ludzkiej naturze już tak jest, że nie zwracamy większej uwagi na coś co mamy, co jest dla nas oczywiste i na porządku dziennym. Wystarczy jednak to stracić, aby zdać sobie sprawę jak cenne dla nas było. Docenienie wartości jaką niesie ze sobą Ślepowron jest łatwiejsze dla tych, którzy wiedzą jak jest gdzie indziej. Ja wiem.

 

Stowarzyszenie Wędkarskie Ślepowron w Podolszu
 
Numer rachunku bankowego:
82 8136 0000 0011 0611 2000 0010
 
Wpłaty tytułem:
Na cele statutowe
 Dane lokalizacyjne łowiska: logostow
50.00956,19.45417

tdol